Robin Hood
June 23rd, 2010 by
darodaro
Biedny Robin. Zawsze wiatr wieje mu w oczy. Raz ściga go szeryf Loxley, a to konfiskują mu zamek, porywają Marion, albo recenzenci jeżdżą po nim jak po łysej kobyle.
Na najnowszą produkcje o banicie z Sherwood, wylano już takie wiadra pomyj, iż dziwie się, że recenzenci nie wiszą związani przez bande Robina na jakimś drzewie. Należy im się. Doprawdy nie rozumiem, o co się czepiać. Ja wiem, że to Ridley Scott, a gra Russel Crow, ale to tak jakby czepiać się, że w kolejnej ekranizacji żywotu Jezusa, którego grałby Nicolas Cage, bohater ma spaniele oczy i ginie na krzyżu.
Robin Hood to Robin Hood, co z tego że ma minę jak gladiator i strzela z łuku dwa razy w całym filmie. To jest jak bajka o kopciuszku, wszyscy wiedzą co będzie i tylko dlatego to oglądają, a to jaka jest karoca i ciżemka jest doprawdy sprawą drugorzędną. Najważniejszy jest las, Mały John, braciszek Tuck, Marion, zły król i napierdalanie się w dobrym, średniowiecznym stylu.
Ten zestaw dostaje ode mnie 9/10.
http://www.imdb.com/title/tt0955308/
Posted in upadek kinematografii |