vanishing point
April 8th, 2010 by
ntnl
tak, tak - TEN vanishing point, z 1971 roq. w końcu czasem trzeba trochę klasyki. oglądając stare kino [bo wczesne 7o to dla mnie staaaare kino] jestem zaskoczony otwartością, tym jak wyglądał wtedy świat i prawo - porównując z teraźniejszością, żyjemy w pieprzonym terrorze państwa totalitarnego! genialne sceny.. długo by wymieniać, ale przykładowo naga blondynka na motorze jest abstrakcyjnie rewelacyjna … czy też rewelacyjnie abstrakcyjna, whatever. walka w radiu - kiedy tłum wbija się, żeby wymierzyć sprawiedliwość niewinnemu - ot tak, nie możemy właściwego, to skopmy kogoś w zasięgu ręki [, buta i pałki]. idealny obraz polityki samorządnych sąsiadów i sterownia motłochem.
film łączący długie-ale-nie-nudne sceny drogi - trochę jak “the duel” spielberga.. z tego samego roq zresztą, zakończenie jak w bonnie and clyde (’67)… kino lat ‘7o ma swój niewątpliwy urok - pomimo specyficznej, teatralnej gry aktorskiej [chociaż tutaj aqrat nie było tak strasznie.. mimo to dość sztywno]. ten obraz jest genialny - must-see, 9/1o.
na imdb 7.3/1o
eN.
Posted in upadek kinematografii |