Zeno Clash [Uwaga to gra!! nie film!!]
October 16th, 2009 by
darodaro
Impressive!
Do tego właśnie służy elektroniczna rozrywka - do popuszczania wodzy fantazji. Ile to gier naśladujących wojny, byłe i obecne, oddziały specjalne i istniejące realia. Do znudzenia. W zasadzie tylko w przygotówkach (Myst) pojawiały się nierealne światy (ok, generalizuje).. a tutaj pojawia się Zeno Clash
To FPS, ale … mordobicie. Tzn bazując na konwencjach to jest to typowa gra z widoku pierwszej osoby, tylko … broń nie jest tak istotna. Ważna jest walka wręcz, widziałem już wiele gierek i model zaproponowany w ZC daje rade - są ciosy, serie uppercuty, kopanie lezącego, kolanko w główkę, napierdalanie pałą, combosy i parę innych opcji. Można się wyżyć. Broń miotana funkcjonuje, ale w zminimalizowanej formie - są “rybie pistolety”, strzelba, “wyrzutnia granatów”, kusza, nawet same granaty - tu - skull bomb - nazwa mówi sama za siebie. Generalnie - jest rozpierducha.
Najważniejsza jest jednak fabuła i oprawa graficzna. Cała historia dzieje się w wyimaginowanej krainie Zenzozoik, gdzie głowny bohater, zabiją swoją OjcoMatke i musi uciekać przed gniewem całej rodziny, cała droga wiedzie go poprzez wykręconą krainę, aż na jej koniec… Całość jest co najmniej stro razy bardziej psychodeliczna niż mogłbyto wynikać z poprzedniego zdania, a my podróżujemy poprzez tą kraine, walczymy z kurczakami, jej mieszkańcami, łowcą nagród… całość przedstawiona jest jako ucieczka głównego bohatera, przeplatana retrospekcjami “co się stało na dni, godziny, minuty, przed…” Wciąga. Umówmy się, to nie jest Sapkowski czy wysokiego lotu fabuła, ale w kategorii gier - jest co najmniej niezła. Do tego stopnia, że grę opędziłem w jakieś 5 godzin i butelke wina - to dość szybko, z drugiej strony, nie potrzebuje dłużyzn, a fabuła jest najważniejsza. Oczywiście DO TEJ PORY NIE WIEM, dlaczego bohater zabił swojego rodziciela, bo wygląda na to, że zostanie to wyjawione dopiero po finalnej walce, której NIE JESTEM WSTANIE przejść, bo zawiera przeciwników z wszystkich pozostałych i nie możemy odnowić sił życiowych. Jest to najsłabszy element całości - czyli takie spiętrzenie problemów, że poradzenie sobie z nimi jest nie lada wyzwaniem, związanym ze sprawnością tylko i wyłącznie ręki. Tego nie lubię, ale może rozwalę to któregoś wieczoru, bo o dziwo, odpaliłem grę po przerwie i z przyjemnością grałem - co samo w sobie jest rzadkie.
Grafika nie powala, ale daje rade, jest to typowo liniowa gra, zero swobody poruszania się po świecie - to nie przeszkadza i tak jest na co popatrzeć, a poronione pomysły spotykane po drodze, tylko zachęcają do dalszej rozgrywki.
Oby więcej takich produkcji.
Polecam każdemu, jako odskocznie od standardów. Warto obejrzeć.
Ocena: 8/10
Stopień ukończenia: PRAWIE skończona
Poziom trudności: normalny
Grane na: Vista, DX10, C2D@3Ghz, 4GB RAM@800Mhz, GF260GTX896MB, 1280×1024
Posted in gamekiller |