Killshot
June 27th, 2009 by
darodaro
Doprawdy nie wiem, dlaczego obejrzałem ten film do końca. Doprawdy nie wiem, co robi tam Mickey Rourke. Mroczny, ciężki kryminał - sensacja. Pełen ciemnej strony mocy, smutku, nieszczęścia i bezsensownej przemocy. Co gorsza, miałem nieodparte poczucie, że to sort filmów, jakie zwykłem kiedyś widywać w TV. Nijaka, fabuła, nijacy bohaterowie, każdy taki sam - takie budżetowe barachło dla potrzeb telewizji. Małżeństwo w rozsypce pakuje się przez przypadek na drogę zawodowego zabójcy, który też ma dość życia. W finałowej scenie wszystko oczywiście dobrze się kończy. Standard. To co zdecydowanie popycha mnie, to odradzenia tego filmu, to bezsensowna “ciężkość” tej produkcji. To nie “Requiem for a dream” ani “Lista Schindlera”, nic nie wnosi, a przygnębia.
Smutne, nieciekawe, zdecydowanie nie polecam.
Ocena: 2/10
http://www.imdb.com/title/tt0443559/
Posted in upadek kinematografii |