Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

there will be blood

July 31st, 2008 by ntnl

#76 na top 25o. historia nafciarza z początków rozwoju tego przemysłu - przełom XIX/XX w. Historia o rywalizacji, gdzie wygrywać może znaczyć przegrywać i odwrotnie. Relatvus est. drugi aspekt to ciekawa walka religii i buissnesu - tutaj w wersjach extrmalnych - nawiedzony ultrakalolicyzm vs bezwzględny pieniądz. obie strony z każdą chwilą stają się coraz bardziej paranoidalne i do takich sytuacji dochodzi…
filmu nie potrafię ocenić - mam ochotę dać mu 2/1o i ledwie go wytrzymałem, z drugiej strony ma pokłady geniuszu na co najmniej 9/1o - wyciągnięcie średniej nie byłoby dla tego filmu sprawiedliwe. Najbardziej wqrviającym elementem tej produkcji jest muzyka - potwornie inwazyjna, 1oo x przekraczająca temat, imho w większości momentów nie pasująca do sytuacji - bardziej nadawałaby się do thrillera SF. Może nawet nie byłaby taka nie-do-zniesienia gdyby motywy trwały po kilka sekund a nie minut, doprowadzając moje czułe na wysokie dźwięki ucho - autentycznie miałem ochotę rzucić czymś w głośniki, więc wyłączałem dźwięk. jak przy reklamach. Cały klimat filmu budują długie, monotonne sceny bez dialogów z okrasą wqrviającej muzyki - i to jest powód dla 2/1o bo na prawdę ciężko było mi znieść ten obraz. Mogę śmiało powiedzieć, że gdybym nie obejrzał tego filmu, nie żałowałbym.
Z drugiej strony genialna gra aktorska, świetnie pokazane emocje oraz przemiany charakterów. te dłużyzny w jakiś sposób wtapiają się w całą opowieść - trochę mi to przypominało produkcje braci cohen czy ’staight story’ lyncha - gdyby tylko nie te pasqdne dźwięki…
reasumując - gdyby tylko zmienić muzę i trochę skrócić ten film (158min) spokojnie zasłużyłby na 9/1o.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

get smart

July 29th, 2008 by ntnl

dosłownie: “zmądrzej” lub “dorwać smarta”. na tą drugą wersję zdecydowali się tłumacze. spodziewałem się totalnie głupiej, lapstickowej komedii - niewiele się pomyliłem. film o dziwo został przyjęty rewelacyjnie, otrzymując 7.3 - imho mocno przesadzony. Niewątpliwie nie był aż tak durny jak się spodziewałem [filmy aka naga broń], ale mimo wszystko do ambitnych produkcji też bym go nie zaliczył. W przeciwieństwie do większości takich produkcji potrafi zaskoczyć i błysnąć niezłym humorem. mimo wszystko nie wpasowuje się w mój ulubiony nurt żartu, oscylując w okolicach 6/1o.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Krótka seria.

July 28th, 2008 by darodaro

Alkohol nie rozwiąże twoich problemów…
A z drugiej strony, mleko w sumie też nie..

Jaka jest różnica między granatem ręcznym a Krzysztofem Krawczykiem?
Nie ma żadnej. Gdy go usłyszysz jest już za późno..

Posted in i takie tam różne | No Comments »

Wanted - Ścigani (2)

July 14th, 2008 by darodaro

Aktorzy w zasadzie gwarantują sukces filmu. Tutaj zagwarantowali: Angelina Joli i Morgan Freeman.
Film teoretycznie w klimacie s-f, ocierający się gdzieś o kod Da Vinci, Ligę Niezwykłych Dżentelmenów i … Tomb Raidera? Porównania w zasadzie bez sensu i dzięki temu oddają sens scenariusza. Co ja poradzę, takie teraz filmy robią? Najlepsze sceny pokazali w trailerze, więc jak ktoś nie ma czasu, to wystarczy, że obejrzy zapowiedź.
Fabuła z grubsza nie trzyma się kupy, kolesie kontynuują tradycję średniowiecznych mnichów i dekodują zapisane binarnie na dywanie nazwiska łotrów do ukatrupienia. Dick’a pomysłami to oni nie przebiją, ale koncepcja pojebana.
No i Ci mnisi, obecnie już w garniturach, zakrzywiając lot kuli wykonują egzekucje na wspomnianych łotrach, jeżdżąc na pociągach, skacząc jak yakamasi i naparzając się, ja co najmniej Steven Segal. Głupie to niemiłosiernie, taki odpustowy festiwal efektów i przemocy, aż na koniec miałem dość, co w sumie dziwne jest, bo obijanie ryja w filmach to akurat lubię. To pokazuje skale masakry. Skończyło się bezsensu, ale kto teraz na to zwraca uwagę. Zaskakująca jest ostatnia scena, która bardziej pasuje mi do krótkometrażowego, amatorskiego filmu o życiu, ale w sumie mieli racje.
Lekkie, brutalne, głupie kino. Aż chce się iść na seans.
Ocena: 5/10.
http://www.imdb.com/title/tt0493464/

Posted in upadek kinematografii | 3 Comments »

sunshine

July 11th, 2008 by ntnl

oglądając takie produkcje zawsze trawi jedna podstawowa myśl: czemuż to, ach czemuż nie mam znajomych po fizyce, którzy mogliby powiedzieć co z tego jest możliwe, a co jest bzdurą. Mimo wszystko na tyle o ile potrafię ocenić jest w nim cholernie dużo niezgodności z realizmem i ogólnie wiele bzdur. Film można ocenić na dwa sposoby, dając dwie radykalnie różne oceny - albo potraktować go jako tanie kino, w którym liczy się klimat a spłycenie realnego problemu pozwoli obejrzeć i się nim cieszyć, albo potraktować go jako twarde SF - w którym to przypadq staje się potwornym gniotem dla nastolatków.
In plus: świetna muza (underworld), niezły klimacik nawiązujący nieco do odysei kosmicznej 2oo1 oraz ogólnie fajny space-thriller.
In minus: sam pomysł lotu na słońce jest niedorzeczny. Rozpędzony do 3o.oookmph pojazd w pędzący przez próżnie, parqje koło drugiego jak na manewrach na parkingu przed blokiem. Jak daleko sięga atmosfera słońca [gdzie temperatura zaczyna być dookoła, a nie tylko ze względu na bombardowanie promieniowaniem]? czy istnieje chociaż hipotetyczna możliwość ‘zrzucenia bomby’ na słońce? - przecież nie istnieją we wszechświecie materiały, które by się nie roztopiły do plazmy w bliskości żyjącej gwiazdy.

*****SPOILER WARNING*****
Jednak pomijając kwestie fizyki, o której wiem niestety za mało - pozostają decyzje podejmowane na statq. I to jest tak na prawdę największa wada tego filmu. Żeby podczas misji, od której zależy ludzkość, podejmować pseudohumanitarne, debilne decyzje, żeby kapitan oddawał władzę załogantowi, i w końcu żeby kapitan jako pierwszy pchał się na ochotnika do wykonania śmiertelnej misji… to jakaś porażka - oczywiście gdyby nie ta porażka nie byłoby filmu… a w każdym razie nie takiego q: ale przed chwilą opisywałem chińską produkcję - i okazuje się, że można zrobić realistyczny film, na którym pokazane są prawdziwie realistyczne decyzje wynikające z pozycji i sytuacji - i dodaje to nawet więcej dreszczyka i dramaturgii. Tutaj co chwila trafia się na typowe “cipkowe” myślenie, rodem z klasycznego amerykańskiego scenariusza.

ocena jako thriller: 7/1o, jako SF 2/1o. ogółowi publiczności jednak wystarczyła wersja thrillerowa i dostał 7.3

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

the warlords (tau ming chong)

July 11th, 2008 by ntnl

chińska produkcja - co oznacza nietuzinkową fabułę, fajne sceny walki, orientalna sceneria i kultura - po prostu kino jakiego po amerykanach spodziewać się nie da w żadnym aspekcie. Różnice qlturowe są na tyle duże nie wszystko da się pojąć - gdzie dla chińskiego widza kończy się dobro i zaczyna zło. Niewątpliwie postaci nie są czarno-białe, decyzje które podejmują są realne - a nie pseudohumanitarne, promujące socjalne odruchy - jak to ma miejsce w zachodnich produkcjach. postać bohatera budzi wiele wątpliwości a z oceną należy poczekać do samego końca. I nawet wtedy nie da się stwierdzić jednoznacznie - co świadczy o bogactwie charakterologicznym w tej produkcji.
Chwilami bywa nudnawy, jednak warty polecenia - 8/1o.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

vantage point

July 9th, 2008 by ntnl

“punkt widzenia” to akcja próby zabójstwa prezydenta USA z perspektywy 8 różnych osób. Początkowo ciągłe oglądanie tych samych scen zaczyna męczyć, jednak za chwilę film przyspiesza i ukazuje całą historię w niezłym tempie. Nie braqje pościgu, gonitwy, nerwów, akcji, strzałów i wybuchów - typowa amerykańska produkcja sensacyjna na niezłym poziomie. Równocześnie - niestety typowa. Nie będę spoilował żeby nie zepsuć efektów - bo film warto obejrzeć.
w pełni popieram ogólną ocenę 6.7.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

The Bank Job (2)

July 8th, 2008 by darodaro

Dobry film, w 100% zgadzam się z recenzją nexora.
Opowiada historie autentycznego, prawie amatorskiego napadu na bank, który przy okazji otworzył prawdziwą puszkę pandory, zahaczjąca o elity władzy i światek przestępczy. Historia jest ciekawa, wciąga, to co jest rewelacyjne w całym filmie, to poczucie, że nic nie jest tu naciągane. Bardzo miła odskocznia po tym wszystkim co ostatnio produkują. Jest na kim oko zawiesić i dawno nie wczułem się tak w żaden film - zwyczajnie się denerwowałe, jak im pójdzie.
Bardzo fajnie, niech robią takie filmy.
Ocena: 9/10.
http://www.imdb.com/title/tt0200465/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

vexille

July 6th, 2008 by ntnl

“nowa fala” anime - czyli połączenie grafiki 3D i 2D w bardzo dobrym stylu - wizualnie robi na prawdę niezłe wrażenie. Film próbuje nawiązać do nurtu cyberpunkowego, z typową dla japońskiego stylu ilością szczegółów i niuansów. W tym gatunq nie jest ważny jedynie 1 plan a tło nie pozostaje rozmazaną plamą - jest pełen życia i wypełniony wcale-ważnymi elementami. Pomysł na fabułę też całkiem dobry i stara się w zupełnie nowy sposób podjąć stary jak samo SF temat - granicy pomiędzy ludzkością a AI, androidem i człowiekiem oraz zdefiniować nowe zagrożenia związane z powstaniem takiej rasy. Rasy, ponieważ podobnie jak w filmie A.I. androidy są postrzegane jako kolejne ogniwo ewolucji. Genialny pomysł na to, w jaki sposób są tworzone! ale nie zdradzę bo warto zobaczyć samemu (: Pojawiają się również sandwormy z diuny - w ciekawej, cyberpunkowej interpretacji. Same achy i ochy a jednak…
a jednak film jest nieprzyjemnie naiwny i im dalej końca tym bardziej stereotypowy - aż do iście hollywoodzkiego zakończenia będącego połączeniem mydlanej opery z “zabili go i uciekł”. Postać głównej bohaterki jest również dość niewyraźna i w zasadzie mogłoby jej nie być. Po Japończykach spodziewam się raczej więcej fantazji i bardziej dojrzałego podjęcia tematu.
a więc tylko 8/1o - a mogło być lepiej…

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

untraceable

July 2nd, 2008 by ntnl

pomysł dość prosty: koleś zakłada stronę, na której na żywo puszcza śmierć - zaczął od kotka a potem sięgał dalej. im więcej odwiedzin - tym szybsza śmierć. FBI próbuje kolesia namierzyć ale okazuje się, że jest super-hiper geekiem […tu jakaś tam fabułka] więc nie są w stanie.
W zasadzie film byłby taki-sobie, do obejrzenia, bez rewelacji ale i nie beznadziejny, jednak są dwa elementy, które dodały mu po punkcie:
mniej ważne jest to, że pomimo, iż jest sporo naciągnięć i przegięć w tym co można zrobić z urządzeniami [np. z samochodem lol], a przede wszystkim - w jakim czasie, to scenariusz był konsultowany z działem IT i przynajmniej texty nie były zupełnie trywialne, utrzymując całość gdzieś w pobliżu realizmu. drugi i bardziej ważny punkt jest za przekaz i spostrzeżenie - jak okrutni są ludzie. bez powodu. dla samego okrucieństwa. tu już moja parabola ale kiedy spojrzeć na wyroki śmierci w dalekim średniowieczu, które ściągały rzesze nienasyconych tłumów - to obecny świat w zasadzie niewiele się zmienił - wydawałoby się dojrzałe społeczeństwo, a jednak z jakiś niewyjaśnionych [i zupełnie mi obcych] powodów, rzesze ludzi nadal uwielbiają sadyzm, krew, okrucieństwo… WTF?
dla tego wszystkich fanów jackassów, happy tree friends, oblicz śmierci i wyszukiwania na youtubie filmików w których ludzie robią sobie lub komuś krzywdę: JESTEŚCIE CHORZY I POWINNIŚCIE SIĘ LECZYĆ. to jest sadyzm - być może wydaje się bezpieczny bo bezpośrednio przecież nikogo się nie krzywdzi. w rzeczywistości on jest raczej ‘usprawiedliwiony’, bo łatwo nie myśleć, że będąc pasywnym sadystą buduje się cały bussiness, wzbudza się popyt - a ten w naturalny sposób powoduje podaż. i tak dzieciaki okładają się do krwi, skaczą i łamią się etc - tylko po to, żeby na chwilę zaistnieć w postaci produkcji na youtubie…

generalnie mam to w dupie - jak ktoś chce sobie wkładać widelec w oko czy okładać się po jajach - nic mi do tego. ale chyba nigdy nie zrozumiem co w tym śmiesznego, i mam nadzieję, że tak zostanie.

na imdb - 6.1/1o, ja odważnie 7/1o

Posted in upadek kinematografii | 2 Comments »

« Previous Entries

-->