wanted
June 27th, 2008 by
ntnl
angelina jolie, morgan freeman (którego nie znoszę) a w roli głównej mniej znany james mcAvoy. po obejrzeniu trailera - must see. i tak trafiliśmy na premierę do hipermarketowego molocha (którego nie znoszę). trzeba przyznać, że warunki są super - klima działa odpowiednio, ekran jest na prawdę duży, dzwięk ani nie wywala bębęków ani nie jest za cicho, no i rzędy są tak poustawiane, że nikt nikomy nie zasłania. Po ostatnich przeżyciach w feminie kino to zostało skreślone z listy miejsc odwiedzanych.. ale nie o kinie miało być… chociaż niby czemu nie?
whatever.
wanted to dowód tego, że jak się ma kasę i jest się dobrym reżyserem, to scenariusz nie ma wielkiego znaczenia. Z totalnego gniota koleś uczynił na prawdę fajne kino, dokładnie takie jakie lubię - “się dzieje”. Fajne pomysły, świetne efekty, nieźle utrzymane tempo. Ach jaka szkoda, że taki fatalny scenariusz - po prostu żenada. Ale jeśli jeśli pójdzie się do kina obejrzeć anglinę (wiek jej wyraźnie służy, chociaż troche przegięła z tatuażami) i szybką akcję daleko poza granicami możliwości (i fizyki) - nie powinno się zawieść.
Mimo wszystko punkt mniej niż np. crank - bo tam od samego początq widz nie ma wątpliwości, że szukanie sensu jest bez niego. tutaj niby buduje jakąś atmosfrę tajemniczości, niby coś wydaje się ,że będzie wydumane.. a tu qrva krosno, co druqje przeznaczenie. normalnie polskiej klasyki się nałykał i przędzalniczki mu się urodziły.
tak czy owak - 8/1o można spokojnie dać, co nie jest takie dalekie od publicznego 7.5.
a najśmiejsze jest to, że film nakręcił jakis rusek (timur bekmambetov), który ma na końcie kilka lokalnych produkcji… sobie chłopak poradził na prawdę nieźle!.
Posted in upadek kinematografii |