"Pytanie, dlaczego w moich filmach jest tyle przemocy, jest idiotyczne. To jak pytać, dlaczego w musicalach tyle śpiewają albo dlaczego Fred Astaire tyle tańczy. Przemoc w kinie jest po prostu zajebista, jest dodatkowym kolorem, którego albo umiesz, albo nie umiesz używać. Ja umiem".
- Quentin Tarantino

Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull

May 26th, 2008 by ntnl

Elavil Online Buy Penisole Propecia Online Buy Zyban Celexa Online Buy Flomax Inderal Online Buy Avapro Ultram Online Buy Elimite

****SPOILER WARNING
4ta część klasyq. Po ponad 2o latach w końcu spielberg zdecydował się dokręcić obiecaną 4tą część. Ponoć w założeniach miało być ich 5 a więc być może to jeszcze nie koniec.
Film mnie nie zaskoczył - dobrze się do niego przygotowałem oglądając uprzednio 3 poprzednie części. Idea była taka, aby Kryształowa Czaszka była zrobiona w taki sposób, w jaki kręcone były poprzednie - i imho efekt się udał. Ponoć tylko (tylko?) 3o% filmu to efekty komputerowe. Dostałem to, czego oczekiwałem - kino familijne, pełne akcji, utrzymane w konwencji lekkiego żartu. To, do czego można mieć największe zastrzeżenia i co po wyjściu z kina najwiecej osób skrytykowało, to pojawienie się obcych - nie piszę “kosmitów”, ponieważ są to istoty z innego wymiaru a nie planety. I niewątpliwie ja również uważam to za najsłabszy punkt fabuły, która i tak pęka w szwach od pomysłów. Innymi zarzutami jakie padły w kometarzach to było ‘powielanie schematów’ ale takie hasełko wyeliminowałoby 95% produkcji filmowych - trzeba nakręcić na prawde pop** film, żeby nie powielać jakichś schematów, a i tak zawsze można powiedzieć - “schiza jak schiza - nie mało już było pojechanych produkcji”.
Film jest fajny i można się wyluzować ale nie wolno nastawiać się na nie-wiadomo-co. Jest to po prostu kolejny indiana (:
ogólnie ma całkiem niezłe noty - 7.6/1o, ja mu daję 7/1o.

Posted in upadek kinematografii |

One Response

  1. mwd Says:

    Mnie zaskoczył. Negatywnie. Powinno to coś zdjąć z afisza, zagrzebać w ciemnym miejscu, i nigdy nie wspominać. Jakby wyrwać z tego filmu 99% głównego wątku, wywalić debilizmy (Tarzan-boy?! Dżungla jak autostrada?! Oh, c’mon!) i zrobić z tego kolejny 45 minutowy odcinek “Przygód Młodego Indy’ego” to by miało sens. Bo to co wczoraj widziałem w kinie sensu nie miało żadnego i jak dla mnie - zabiło legendę.
    Poprzednie “odcinki” miały jakąś ciągłość w sobie - ten był chyba montowany po kilku blantach. Na zasadzie “ile jeszcze uda się wepchnąć”. Pierwszą połowę da się jeszcze strawić, ma powiew klimatu starszych Indych, jest parę dobrych scen - ale potem to już jest “all the way down”.
    Jak dla mnie 4/10. I długie “eeech…” na koniec.

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.

-->