Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

the darwin awards

January 29th, 2008 by ntnl

tak, tak. o tych nagrodach slyszal kazdy, az zrobili film na ich kanwie. niby komedia niby romatyczna. winona rider znow na ekranie - to pozytywny news. zly jest taki, ze gdyby scenarzysta sqpil sie na pokazaniu glupot nagrodzonych darwinem bylaby to moze produkcja fajna. tymczasem jest to dosc mierne romansidlo ratowane kilkoma scenkami pokaujacymi ludzka glupote. sredniawka. niby troche mozna sie posmiac, ale zajezdza flakami z olejem. niby nawet niezli aktorzy, ale nie mieli okazji sie wykazac [i to nie ze swojej winy, tylko plytkosci fabuly].
z ciekawostek - pojawiaja sie bohaterowie ‘myth busters’ oraz maetallica.
ani nie polecam ani nie odradzam i podobnie oceniono go na imdb - na 5.7

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

January 28th, 2008 by darodaro

Zima, kurort narciarski.
Facet na samym szczycie góry. Pełen sprzęt: wypas narty carving, stylowy kombinezon, kask, gogle, profesjonalne rękawice, kijki.
Przymierza sie, przymierza… Poszedł… Rozpędza się, szusuje coraz szybciej i szybciej… nie wyrabia sie na zakręcie - przy maksymalnej prędkości, centralnie ładuje się w drzewo.
Masakra: rozwalony kask, zakrwawiona twarz, złamana ręka, połamane narty.
Otrzepuje się po chwil..
- “Kurwa, ale i tak lepiej niż w pracy”

Posted in i takie tam różne | No Comments »

You Are Empty

January 25th, 2008 by darodaro

Uwaga, to gra.
Tak to już jest, ze FPS są cholernie popularne. A ja lubię FPS’u. Tego kupiłem bo był nowością i na dokładkę budżetową. Czym jest You Are Empty? To Serious Sam w realiach radzieckiego kołchozu. Naparzamy do zombie-czerwonoarmistów i zmutowanych kurczaków. Niestety, ta produkcja kojarzyła mi się najbliżej z Redneck Rampage – taką sieczką, jeszcze z ubiegłego wieku, bazującą na silniku DukeNukema 3D. Niestety – nic specjalnego. Znudziłem się po kilku poziomach, chyba właśnie zaraz po tym, jak zaczęły się te zmutowane kurczaki, fakt, były zajebiście duże. Ale na litość Boską! Nie o to tu chodzi, żeby uganiać się za żywym inwentarzem, wole Animal Planet. Gra może przypaść do gustu historykom-miłośnikom kultury naszego bratniego narodu, oraz okazjonalnie do odstresowania. Parafrazując: gdy koncepcja dupa, i grafika kupa…..
Ocena: 3/10
Stopień ukończenia: 10%?

Posted in gamekiller | No Comments »

American Gangster.

January 25th, 2008 by darodaro

Ridley Scott atakuje. Nie jest źle, znów Russel Crowe, co powinno gwarantować niezłe kino. Gwarantuje. Może na początku ciężko ogarnąć o co chodzi, a morał na końcu znów jest zbyt amerykański, ale nie da się ukryć, ze to kawał niezłego kina i dwóch przystojniaków (jeszcze Denzel Washington) na ekranie. Można spokojnie oglądać, nie bojąc się o stracony czas. Ja nie oszalałem, ale to dobry film
Ocena: 6/10.
http://www.imdb.com/title/tt0765429/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Demo Crisis

January 24th, 2008 by darodaro

Uwaga, to jest gra!
Gdy opadły już emocje związane z grupową masturbacją nad najnowsza produkcją pt. Crisis, pojawiło się demo. O grafice i wymaganiach tej gry napisano już wszystko, wiec powiem tylko tyle, że moje staruteńkie PIV HT i biedny GF8600 jakoś uciągnęły (dobre określenie) tą grę w 1024 i średnich detalach, więc nie było tak źle. Prawdopodobnie byłbym wstanie wydać miesięczny dochód, aby kupić sprzęt który odpali to na FULL opcjach, ale nie ma po co.
Oczywiście, jest trochę fajnych gadżetów, nie wspominając o grafice: a to broń się modyfikuje, a to ten magiczny kombinezon odpalam i wtedy skacze po dachach jak wiewiórka albo biegam jak sprinter. Mogę pojeździć samochodem, postrzelać z i do samochodu, który ma strefy zniszczeń. Ustrzelić wroga headshotem, albo władować w niego magazynek, przykosić trochę drzewek z automatu. W końcu zbieranie magazynków jest zrobione z sensem, a podczas nocnego skradania się po dżungli widzę jak mój partner przewraca oczyma, których białka wyraźnie odcinają się, na tle ciemnej gęstwiny – prawie jak na filmie. Oczywiście do tego dochodzi niegłupia linia fabularna – i to jest w tej grze (demie) strasznie fajne.
Ale jak tak chwile pobiegam po tym lesie, to mam wrażenie, że już w to grałem - widzę Far Cra’ya sprzed czterech lat. Tylko dodatkową misję i to wcale nie tak inną od pierwotnych. Może dalej jest fajniej, może na sprzęcie za kilka tysięcy wszystko wygląda zajebiście, może kombinezon ma funkcje, których jeszcze nie odkryłem, a może wszyscy poszli do lasu….
Gra kosztuje 120 zeta. Nie kupie jej, żeby się o tym przekonać. Poczekam aż spadnie taniej serii i będą ją mógł odpalić na moim telefonie komórkowym – wtedy ją przejdę – mam nadzieje, że całą.

Stopień ukończenia: demo (poziom trudności - normal)
Ocena: 5/10
Na czym grałem:
PIVHT 3Ghz, 2GB Ram, GF8600. WinXP Prof.

Posted in gamekiller | 1 Comment »

Clive Barker’s Jericho

January 24th, 2008 by darodaro

Uwaga! To jest gra!
Od momentu, gdy po raz pierwszy przemierzałem Blaskowitz’em przepastne korytarze niemieckich baz wojskowych, zawsze brakowało mi jednego we wszystkich strzelankach FPS – byłem sam jak palec. Wolfeinstain, doom’y, quake’i , will rocki, serious samy, painkillery i dziesiątki innych gwarantowały samotność. Taki Black Howk Down, nie mówiąc już o COD zaczęły przyzwyczajać nas do biegania stadnie. Ale dopiero Jericho zarządził w tym temacie (nie wliczając COD4 – bo to nie ta liga). Koniec z samotnym przemierzaniem otchłani piekieł, aby uratować świat. Teraz jesteśmy grupą i to zwartą. Nie mam pojęcia jakie środki biorą autorzy tych gier, ale w mojej specgrupie od rozwałki mam do dyspozycji: nawiedzonego eks-kleche z dwoma naganami, niezłą laskę z kataną i pistoletem maszynowym, snajperkę (przypominam, że wszystkie dziewczyny w full-antyaliasingu), jakiegoś komandosa i (nie tylko mojego) ulubieńca – przypakowanego kolesia z parowozem na plecach i działkiem typu vulcan przy pasie. Jak towarzystwo zaczyna strzelać, to robi się konkretny kocioł. Do tego wszyscy drą ryja, komentują akcje i rzucają czerstwe teksty – ale przynajmniej jest wesoło – i w końcu nie samotnie i nudno. Fabuła gna do przodu, co chwila ktoś popycha zawiłą intrygę do przodu – takiej warstwy fabularnej nie było kiedyś w przygotówkach. A przypomnę, że to tylko FSP. Do tego dochodzi mistrzostwo w sprawie uzbrojenia. Tutaj pojawia się mój numer jeden w kategorii broni szturmowych z FPS – karabinek maszynowy z podczepionym shogunem. Lewy przycisk – walimy z shotguna, prawy – siejemy seriami pocisków. Ah! Gdybym tak w doom’ach miał coś takiego!!! To nie koniec – kapitalna cecha tej gry – która jednocześnie jej dla mnie jej gwoździem do trumny: po pierwszym rozdziale dostajemy możliwość przełączania się pomiędzy bohaterami naszego zespołu i osobistego wykorzystywania ich możliwości. A jest to niezbędne do ukończenia poziomów. Koleś z parowozem potrafi być ognioodporny, jedna laska rzuca granatami, druga ma ghost-bullet (taki mały, sterowany readameer), ktoś czaruje, inny potrafi przechodzić przez kraty i ściany, a chyba wszyscy potrafią wskrzeszać zmarłych towarzyszy. Jeśli dodamy do tego że osób jest sześć, a każda z nich ma dwie rodzaje broni, z różnymi trybami strzału plus umiejętności specjalne, nie wymienione wcześniej to powoli robi nam się strategia, albo taki The Sims na polu walki. Może jestem już nierozgarnięty i za stary na takie gry, ale zwyczajnie gubiłem się pomiędzy przełączaniem się pomiędzy członkami zespołu (trzeba pamiętać, który co robi), czytaniem bieżących dialogów i podpowiedzi co trzeba teraz zrobić, wskrzeszaniem zmarłych, wyczajeniem, jakie potworzysko nas teraz atakuje i kogo użyć do obrony oraz oczywiście napieprzaniem z tego całego sprzętu w pojawiające się co chwila wraże obiekty. Szczęść Boże, ze zapisywanie szło z automatu, a amunicja odnawiała się z każdym punktem kontrolnym – inaczej temat nie do ogarnięcia.
Oczywiście grafika na wypasie, klimat chory, fabuła git. Tylko ja się zwyczajnie znudziłem, bo o ile wykańczanie pojawiających się znikąd piekielnych hord jest fajne, to ogarnianie do kogo, czym i jak strzelać zwyczajnie mnie męczyło, aż w końcu zatęskniłem do samotnego, beztroskiego napierdalania tym, co ma się pod ręką w najbliżej podbiegającego maszkarona. No dobra, może też trochę się już bałem dalej grać bo klimat dla psychicznych.
Generalnie niezła produkcja, doskonały warsztat i znajdą się amatorzy, ale ja dziękuje.
Stopień ukończenia: ok 20-30%
Ocena: 6/10
Na czym grałem:
PIVHT 3Ghz, 2GB Ram, GF8600. WinXP Prof.

Posted in gamekiller | No Comments »

Spiderman 3

January 18th, 2008 by darodaro

Myśleliście że AvP 2 jest zajebisty? To jest lepsze.
Dlaczego? bo można obejrzeć w 15 minut. Aby tego dokonać potrzebujecie:
1. płyta dvd z filmem
2. pilot do dvd
3. butelka wina na osobę przed.
Jak poziom wina spadnie do 1/4 to odpalacie film, ktoś kto ma pilota przełącza rozdziały na hasło - “dawaj kurwa dalej”. Cały film w 15 minut. Chyba nawet nie dojechaliśmy do końca. Ale uwierzcie, nie ma to najmniejszego znaczenia. Jest to dość ciekawe, że film można zacząć oglądać w dowolnym monencie i w dowolnym momencie skończyć. Ba! Można zamiast oglądania filmu, wysikać sie i powiedzieć, że: “widziałem spiderman 3″ - nie ma różnicy.
To bardzo ważne, aby oglądać różne produkcje filmowe - po takim filmie, poziom percepcji podlega drastycznym zmianom i każdy nowy film widzimy w innym świetle. Zawsze można powiedzieć: “kurwa!, dobrze że obejrzeliśmy to, a nie spidermana 3″
Ocena: 1/10.
nie będzie żadnych linków!

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

AvP 2

January 18th, 2008 by darodaro

Niesamowite.
Pamiętam, że nie obejrzałem pierwszej części AvP, bo po 15 minutach zapomniałem, że zostawiłem włączone żelazko w pokoju obok.
Ale druga cześć. To jest coś. Wyobraźcie sobie: linia fabularna z “Beverly Hills 90210″, dynamika z “M jak miłość”, efekty z “bolka i lolka”, aktorstwo z dupy. Jedyną fajną postacią był predator, który przyleciał ze swojej predatorskiej planety, predatorskim samolotem i rozpierdolił wszystkich obcych. Lokalnych też, ale przeważnie dlatego, że wbiegali mu na linie strzału. Trochę szkoda, że na koniec zginał, zaczynałem go lubić. Ale! Nie martwcie sie - będzie trzecia cześć, to pewne, jak to, że w każdym filmie co najmniej jedna cycata blondynka w końcu ginie. W tym też.
Jak dla mnie komedia roku. Jak obejrzycie film z ekipą, najlepiej pod wpływem środków odurzających - to będziecie dzwonić do Hollywood , dlaczego AvP2 nie dostał oskarów…. a powinien. Co najmniej dwa. Jeden za obcego, drugi za predatora.
Seansowi urokowi dodał fakt, że z bliżej nieokreślonych powodów byłem przekonany, że w filmie gra Angelina Jolie - coś mi sie nie zgadzało, ale chuj - podobno myślała, że rozmawiają o dzieciach, jak jej facet zamawiał chińszczyznę. Wiec wierzyłem i w to. Mówiąc szczerze przez cały film nie traciłem nadziei. Myślałem, że przyjedzie jako kapitan gwardii narodowej, lub przynajmniej wyskoczy zza rogu, przebrana za obcego - niestety.
Dawno się tak nie bawiłem, polecam. Ale 4 duże browary to minimum przed seansem.
Ocena: 1/10.
nie wysyłam linka na imdb, bo szkoda prądu.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

plots with a view [undertaking betty]

January 17th, 2008 by ntnl

czyli “zakopana betty” to klasyczna brytyjska komedia romantyczna z domieszka czarnego humoru. gdyby nie zbytni romantyzm, ktory brytom nie za bardzo wychodzi, film bylby bardzo dobry. niestety swietne fragmenty z czarnym humorem zbyt czesto przeplecione sa przeslodzonymi, naiwnymi wstawkami z mydlanej opery.
imho 6.o, na imdb 6.6

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

the root of all evil - manifest agnostycyzmu

January 17th, 2008 by ntnl

the root of evil - the virus of faith to kolejny paradoqment obalajacy sens wiary. juz sam tytul jest dosc kontrowersyjny i w takim tonie utrzymana jest cala produkcja. w przeciewienstwie do ‘the god who wasn’t there’ opisywanym wczesniej braqje konretow. doqment jest bardziej ogolny ukazujac jaka globalna bzdura sa wyznania, ale najpowazniejszym zagorezeniem jest agresja i zacofanie jakie propaguja religie. przedstawione sa wypowiedzi muzulumanow i ultrakatolikow, pokazany jest wplyw na polityke i dyskryminacja ludzi oswieconych [czyt. niewiezacych, agnostykow i ateistow].

poruszane tematy sa dosc ciekawe, ale mimo wszystko jest to imho zbyt obrazoburczy a wiec pozostaje lektura dla osob juz zdecydowanych. jedno z ciekawszych spostrzezen to fakt, iz wbrew czestemu przekonaniu religia i nauka sa w 1oo% opozycji - nauka opiera sie na dochodzeniu prawdy, zadawaniu pytan i poszukiwania faktow, religia natomiast zabrania sie pytac, kaze wierzyc, szykanuje niedowiarkow.

jakkolwiek nie oceniac by tej produkcji, dobrze, ze takie powstaja. trudno sie zyje w kraju, w ktorym osoby niewierzace [teoretycznie ledwie ok. 1-2%] sa z definicji okreslane jako zle i stracone.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

« Previous Entries

-->