v for vendetta
May 4th, 2006 by
ntnl
wspanialy film, ktory przypomina po co chodzi sie do kina. obraz i dzwiek wspaniale ulozone w switna historie. rewolucja przedstawiona w odpowienio patatyczny, poruszajacy sposob. futurystyczna wizja upadq orwellowskiego swiata rezimu.
nie pozostaje bez zastrzezen - ale w tak krotkiej produkcji nie da sie pokazac wszystkiego. imho moglyby byc dwie czesci - jedna uwypuklajaca element, ktory sie w filmie przewija: akcja-reakcja, konsekwencje, nieprzypadkowosc, entropia w mikroswiecie, zwiezlym ukladem w makroswiecie [tu - o polityce]. film stracilby wtedy byc moze na miodnosci. jego sila, jak to w filmach akcji, polega na predkosci i powiezchownym potraktowaniu tematu, dzieki czemu widz nie jest zmuszony do zbytnich przemyslen. wszystko podane na tacy, nie poddanie specjalnie ocenie. trudno-swietnie, szkoda i dobrze. od razu trafil na top #25o.
czuje niedosyt, ale ciesze sie, ze widmo rewolucji krazy po ludzkich umyslach, tworzac zapore przed powstaniem systemow faszystowkich. [filozofujac, a taki obraz porusza mnie na tyle, ze to nie uniknione, strach mnie ogarnia, kiedy pomysle jaki charakter miala wieksza czesc rewolucji ): ]
dobre kino, sliczna natalka, ktora postanowila wyrosnac na piekna kobiete, w roli duzo ambitniejszej niz gwiezdne wojny [po ktorych zastanawialem sie czy nie powinna zaniechac kariery aktorskiej], swietna muzyka, i to wszystko przyprawione ze smakiem. danie podane na goraco, nie da sie wyjsc z kina bez emocji.
Posted in upadek kinematografii |