into the blue
January 24th, 2006 by
ntnl
po obejrzeniu … nie wiem jak sie nazywal i nie moge go znalesc - nudnego filmu o zagubionych nurkach na srodq morza, z pelnia szczescia powitalem, kiedy laska po dwoch godzinach totalnej nudy w koncu popelnila samobojstwo. lepiej ona niz ja, do czego zabraklo juz niewiele.
kiedy wlaczylismy into the blue, zobaczylem masy wody i pletwonurkow chcialem od razu film wylaczyc. droga polowa sie uparla wiec obejrzelismy dalej i … i okazalo sie, ze to co prawda tani filmik akcji z mocno zarysowanym [i bardzo tanim] watkiem milosnym, ale w porownaniu do tej pustej tragedii o niebo wspanialszy film. niby nic specjalnego, ale troche fajnych podwodnych zdjec, troche nudnawej akcji, troche szybszej, jak sie wkreci to mozna wytrzymac do konca i nawet nie bardzo zalowac, ze sie obejrzalo.
film oceniany na 5.1 - niewiele. i niech tak pozostanie. atutem moze byc jessica alba, znana np. z sin city. bardzo milutkie zwierzatko.
Posted in upadek kinematografii |