Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

November 29th, 2005 by darodaro

Rozmawiają owoce egzotyczne:
- Jestem kiwi. Co każdego ożywi.
- Jestem cytryna. Lubi mnie rodzina.
- Jestem marakuja. Nie wiem co powiedzieć…

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Iniemamocni PL - Incredibles dubbing PL

November 29th, 2005 by darodaro

Lepiej późno niż wcale. Jest to najlepszy film jaki kiedykolwiek widziałem. Uzyskuje bezapelacyjny nr 1 na wszystkich możliwch listach. Oceny maksymalne za muzyke, efektym fabułę, humor animacje i po raz pierwszy w historii 11/10 możliwych za polski dubbing.
Żaden z filmów które widziałem nie był tak perfekcyjny od początku do końca. Każda scena, każdy dialog i dowicip nie wspomniająć o końcu zasługuje na osobnego oskara.
Nie spodziewam się, aby w ciągu najbliższych 10 lat powiajwiło się coś lepszego. Pixar i Disney przeszli samych siebie.
Ocena: 11/10
http://www.imdb.com/title/tt0317705/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

criminal

November 28th, 2005 by ntnl


mile zaskoczenie. amerykanski film, zupelnie nietypowo przemyslany i zaskaqjacy (; podstawowym zastrzezeniem sa dluzyzny - niby ciekawe i wkrecajace, ale chwilami mozna sie na prawde zniecierpliwic. nagroda sa na pewno ciekawe pomysly, gierki i zupelnie nowy wymiar ’social engineering’. w takim wydaniu jeszcze nie widzialem. na imdb dostal 6.5, co nie dziwi, bo kule nie lataja, krew sie nie leje i nie ma ani jednego poscigu samochodewgo. i znow trafne skojarzenie, tym razem z oceans eleven - ze wzgledu na zwroty akcji i duzo pomyslow. tworca criminal, ktory jest debiutancka samodzielna produkcja, pracowal wczesniej przy obu oceans’ach q:
warty polecenia, warty przesiedzenia, i uzbrojenia sie w troche cierpliwosci.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Saving Grace (joint venture)

November 28th, 2005 by ntnl


brytyjska komedia nawiazujaca do zielonej tradycji, ale podana w sposob bardzo nietypowy - wszystkie filmy tego rodzaju jakie do tej pory widzialem opieraly sie na paranoicznie durnym humorze. ten film jest zupeeeelnie inny. typowo brytyjski humorek, porownywalny z calendar girls … co zreszta nie dziwi zupelnie, poniewaz jest to film tego samego rezysera! smieszne. sprawdzilem to po tym jak mi sie tak skojarzylo q: a wiec znac reke rezysera. z zanizona ocena 6.9 [ja daje 7.5], pokazuje smutna rzeczywistosc: ‘nie rozumiem czemu piwo jest legalne, a marihuana nie’.
film stary - z 2ooo roq. pocieszjace jest, ze ktos probuje prowadzic dialog ze spoleczenstwem na ten temat, zastraszajace jest, ze przez lata nic sie nie zmienia - no moze na gorsze ):

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

sky high

November 27th, 2005 by ntnl


klasyczny przypadek amerykanskiej komedii mlodziezowej 13-17. zaczyna sie nawet ciekawie i wydaje sie byc smieszna… ale szybko okazuje sie byc tanim filmidlem, mdlym, stereotypowym … szkoda slow, i szkoda czasu. jak nie ciezko sie domyslec, amerykanskim gustom pasuje, bo ma ocene 6.8. odemnie 2.. moze 3/1o.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Valiant

November 26th, 2005 by ntnl


troszke w nawiazaniu do poprzedniego, poniewaz valiant to produkcja brytyjska no i dzieje sie w czasach historycznych - II wojny swiatowej.
animacja 3D na poziomie bardzo dobrym - to od strony technicznej. tresc i dowcip z deka brytyjski. jesli chodzi o golna ocene filmu, to dostal tylko 5.6 co uwazam za ocene troche zanizona, ale moja teoria jest taka, ze na imdb oceniaja glownie amerykanie, wiec nie ma sie co dziwic, ze stricte europejski film z takimze humorem moze byc troche niezrozumialy. ja sie o ocene nie powaze - jak pokaze film malej poli to zobacze czy film jest fajny czyli czy bedzie sie jej podobal, bo niewatpliwie jest produkcja glownie dla dzieci. ale idealny na ciezki wieczor przed snem - niewiele ponad 1h ogladania, kolorowy i niewymagajacy (;

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

hotel rwanda

November 25th, 2005 by ntnl


kolejny film na bardzo wysokiej pozycji - oceniony na 8.6 trafil na 43 miejsce. film ogladalem jednym okiem, drugim patrzac w monitor i pracujac. zdjecia wygladaly calkiem niezle, efektow raczej nie ma sie co spodziewac, bo to nie tego rodzaju kino. film dotyczy wojny domowej w rwandzie na poczatq lat ‘9o.
czemu ten film dostal takie wysokie noty? nie do konca rozumiem, bo na ile go widzialem nie byl jakis wyjatkowy….

pozniej jednak zaczalem sie zastanawiac nad ta cala sytuacja i zauwazylem pewna dziwna rzecz - o ile nie lubie amerykanow, o tyle potrafia oni spojrzec na siebie krytycznym okiem, w przeciwienstwie do europy. skad ten wniosek? po kazdym wydarzeniu typu wietnam, pustynna burza, liban co kolwiek… zawsze pojawiala sie odpowiedz w postaci filmow, ostro krytyqjacych te wydarzenia - nie mowie, ze nie bylo takich, ktore to zachwalaly ukazujac potege ameryki, ale ogolnie byl ktos, kto zwrocil uwage na inne aspekty danego wydarzenia. o ile nie znosze lewactwa, to takie filmi jak bowling for columbine daja do myslenia.
spojrzmy tymczasem na europe… po pierwsze kinematografa qleje. troche francuskich i brytyjskich tytulow, ale oglnie nie ma ‘wielkiego’ kina popularnego. dodalem popularnego, zeby ktos mi nie wypisal dziesiatek ‘wielkich’ taka ich mac rezyserow, ktorzy na pewno robia bardzo ambitne filmy. tak ambitne ze niewiele osob je rozumie, a jeszcze mniej ma ochote po ciezkim dniu pracy je ogladac. tak czy inaczej. sytuacja afryki jest w bardzo duzym stopniu spowodowana tym, co kolonialisci - czyli kraje europejskie - robily z tym kontynentem przez stulecia. no i ile powstalo filmow, ktore to pokazuja? a jakies komentarze do udzialu panstw europejskich w sytuacji na balkanach czy operacji w iraq?
w sumie nie znam sie na polityce i nie mam pojecia o goepolitym rozkladzie sil etc itd i wogole… ale jakos nie przypominam sobie europejskich produkcji, probujacych to pokazywac. generalnie historie zna sie glownie w wersji hollywoodzkiej i lepiej sie zna wydazenia i ogolna sytacje USA niz nas samych i naszych sasiadow.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

serenity

November 22nd, 2005 by ntnl


@_@ szok.
SF ocenione na imdb na 8,3 co daje mu miejsce na top liscie 25o.
efekty przecietne, tresc przecietna, humor przecietny. wciaz narzucajace sie skojarzenia ze starwarsami [episod IV]. nie ocenilbym tego filmu zle, ale powoli zaczynam wierzyc w teorie spisq, ze na imdb dziala duza ekipa przeqpionych ludzi. nie wiem na ile bym ocenil ta naiwna, typowo hollywoodzka produkcje - na 6? moze 7. ale 8.3 to nieporozumienie.
ten film nie wnosi do kinematografii dokladnie nic nowego [moze poza nowymi aktorami].

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

November 19th, 2005 by darodaro

Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta… nazwijmy
ją Jolka. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły
wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów
oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich
nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie,
Jolka zauważa:
- A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy ?

W samochodzie zapada cisza. Dla Jolki wydaje się ona strasznie głośna.

Dziewczyna myśli: “Kurcze, może nie powinnam była tego mówić.
Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję
na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które
nie jest jeszcze gotowy”.

A Stefan myśli: “O rany. Sześć miesięcy”.

Jolka myśli: “A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę
takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej
czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem.
Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej…? W zasadzie… do
czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie
intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom ? Ku
spędzeniu ze sobą całego życia ? Czy ja jestem już na to gotowa ? Czy
ja go właściwie w ogóle znam ?”

A Stefan myśli: “… czyli… to był… zobaczmy… czerwiec, kiedy
zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to
znaczy… spójrzmy na licznik… Cholera, już dawno powinienem zmienić
olej!”

A Jolka myśli: “Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest
zupełnie inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej - większej
intymności, większego zaangażowania… Może on wyczuł - jeszcze zanim
sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To
dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia.”

A Stefan myśli: “I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy.
Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze.
Zwalają winę na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik
pracuje jak stara śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym
niekompetentnym złodziejom 6 stówek.”

A Jolka myśli: “Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu
zła. No - to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie
poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna…”

A Stefan myśli: “Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To
właśnie powiedzą…. Chamy.”

A Jolka myśli: “Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza
na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym
lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na
mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej,
romantycznej fantazji.”

A Stefan myśli: “Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie
wsadzili w d…… Ja chcę mieć sprawny wóz”

- Stefan - odzywa się Jolka.
- Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
- Nie dręcz się już tak - kontynuuje Jolka, a jej oczy zaczynają
napełniać się łzami. Może nigdy nie powinnam… Czuję się tak…
(załamuje się i zaczyna szlochać)
- Ale co? - dopytuje się Stefan
- Jestem taka głupia… Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To
głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia…. - Nie ma konia? - pyta
zdziwiony Stefan
- Myślisz, ze jestem głupia, prawda ? - pyta Jolka.
- Nie! - odpowiada Stefan, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową
(chyba) odpowiedź na jej pytanie.
- Ja tylko… Ja tylko po prostu… Potrzebuję trochę czasu…
(następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc
najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu
trafia na jedną, która wydaje mu się niezła)
- Tak. - mówi.

Jolka, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
- Och, Stefan, naprawdę tak czujesz? - pyta.
- Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.
- No, o tym czasie… - wyjaśnia Jolka.
- Nnnoo… Tak.
(Jolka odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że
Stefan zaczyna się czuć bardzo nieswojo I obawiać, co też ona może
teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia…. W końcu Jolka
przemawia)
- Dziękuje ci, Stefan.
- To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna. Potem odwozi ją do
domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu,
podczas gdy Stefan wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza
telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między
dwoma Szwedami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głos w
jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś
ważnego, ale Stefan jest pewny, że nigdy nie zrozumie co, więc
stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w
stosunku do wielu tematów - np. głodu na świecie).

Następnego dnia Jolka zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może
do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo
analizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, on powiedział, po
raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i
każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość…
Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie
osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.
W tym samym czasie, Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i
Jolki, zastanowi się i zapyta:
- Janusz, nie wiesz, czy Jolka miała kiedyś konia?

Posted in i takie tam różne | No Comments »

The Exorcism of Emily Rose

November 13th, 2005 by ntnl


film oparty na faktach, nalezacy do polacenia dwoch gatunkow. obu nie lubie - horror i rozprawy w sadzie. ten drugi u nas jest malo popularny, ale w stanach, ze wzgledu na ich system prawny, rozprawy sadowe sa istotna czescia zycia publicznego. mozna np. wygrac milion dolarow na oparzenie sie goraca herbata, bo nie bylo napisane, ze jest goraca. ale nie o tym tu…
o dziwno film mi sie spodobal. ujal mnie swoim obiektywizmem podejscia do problemu jakim jest dysqrs miedzy wiara a nauka. glownym oskarzonym jest ksiadz, ktory odprawial exorcyzmy zamiast leczyc lekarstwami. umiera dziewczyna, poniewaz nie da sie wyrzucic z niej demonow. ksiadz zostaje oskarzony o dopuszczenie do jej smierci. caly film jest polemika - czy powinien ja oddac lekarzowi czy nie i granicy miedzy wiara a nauka… jedyne do czego moge sie przyczepic to chyba wolalbym, zeby film trwal max 1h a nie dwie.
jak zwykle link do imdb [ocena 6.7]. ja uwazam, ze film warto obejrzec, bo kazdy ma chyba watpliwosci. dodatkowe punkty za zakonczenie filmu - odemnie 7.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

« Previous Entries

-->