Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

Charlie and the Chocolate Factory

September 22nd, 2005 by ntnl


dla mnie niestety - czarli i fabryka czekolady. niestety bo nie znosze filmow z dubbingiem - a zwlaszcza kiedy glowna role gra jony depp. z cudzym glosem oslabia to cala postac.
bardzo sobie cenie tworczosc tima burtona i jestem jego wiernym fanem, ale ten film stawiam tylko pietro… no moze dwa, wyzej niz planete malp. jest to niewatpliwie bajka dla … no niby dla dzieci. ale tim od dawna slynie z nietypowego humoru. mozna sie odwazyc o powiedzienie ‘brat grimm naszej epoki’ (; polaczenie lekkiej psychozy i zabarwienie czarnym humorem jest przez wiele osob niezrozumiane. dorosli uwiezieni w swoich schematach myslenia boja sie takiej abstrakcji. a tu czarny humor trafia w najslodsze miejsce - najwieksza na swiece fabryke czekolady.
film warty polecenia [bosh.. czemu mnie trafila dubbunigowana wersja? to zemsta Wielkiego Divixa! kara za pojscie do kina], nalezy tylko upewnic sie na jaka wersje sie idzie. nie mam niebieskiego pojecia jak odbieraja to dzieci. mysle ze ich zabarwienie abstrakcja nie dziwi a film jest baaardzo kolorowy, a dzieki formie nie byl przeslodzony. filmy disneya pomimo, ze nie dotycza czekolady i tak sa do wyzygania przeslodzone. tutaj przekaz zmieszal sie z trescia bardzo smakowicie.
tak swoja droga, to podobno tim burton pracowal kiedys dla disneya, ale jakos po kilku produkcjach go wywalili. kreskowkowy fastfood nie byl wstanie przetrawic takiej innowacyjnosci i pomyslowosci. przypomne ze tim burton to tworca takich bajek jak Edward Scissorhands czy beetle juice nie wspominajac najlepszego ze wszystkich batmanow.
na imdb film oceniony na 7.5, odemnie 7.o.

no i przed filmem byla zajawka kolejnego filmu tego rezysera: corpse bride. wyglada na powrot do klimatu z nightmare before the cristmas w ktorym rowniez maczal rece. MNIAM!


ps. jedyna bajka o podobnym klimacie, w ktorej nie maczal palcy to Lemony Snicket’s A Series of Unfortunate Events. bylem baaaardzo pozytywnie zszokowany, ze amerykanska produkcja moze byc taka… inteligenta i do tego zupelnie, ale to zupelnie nie disneyowska [czyt. nie durna glupkowata, przeslodzona, bajeczka o splaszczonej fabule i przerysowanych, bezsensownych charakterkach].

Posted in upadek kinematografii |

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.

-->