Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

birdcage

September 29th, 2005 by ntnl


ehh… po adventures of priscilla, ktory ogladalem kilka dni temu czuje lekki przesyt tematem. to nie moj swiat - chociaz moj jest rownie kolorowy nie moze zabraknac w nim kobiety. film o dosc podobnej tematyce - czyli o dragqueens, transwestytach i homoseksualizmie, rowniez pokazany w formie komedii - tym razem jednak w formie duzo lagodniejszej, jako komedia z elementami dramatu. film powstal w ‘96 roku - czyli jest o dwa lata mlodszy. na imdb oceniony na 6.5. mam dziwne podejrzenie, ze rezyser ogladal priscille (;
jesli mialbym wybierac i obejrzec jeden z dwoch - niewatpliwie polecilbym priscille, aczkowiek robin williams jest jak zwykle rewelacyjny, chociaz najlepszy pokaz dali Nathan Lane (meżo-żona) i Hank Azaria (pomoc domowa), bardzo ubarwiajac cala opowiesc.
filmy warto jednak obejrzec w wiekszym odstepie czasu….

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

September 27th, 2005 by darodaro

Programista rozmawia ze swoimi przyjaciółmi po fachu:
- Wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
- Och Ty szczęściarzu!
- Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę, zacząłem ją dotykać…
- I co? I co?
- No a ona mówi: “Rozbierz mnie!”
- Nie może być!
- Zdjąłem z niej spódniczkę, potem majteczki, położyłem na stole tuż obok laptopa…
- Nie pierdol ! Kupiłeś laptopa? A procesor jaki?

Posted in i takie tam różne | No Comments »

3 x NIE

September 27th, 2005 by ntnl


byc moze tak po wyborach, byc moze po prostu zly dzien, ale tak marnej lektury dawno nie mialem. po pierwsze chcialem obejrzec THX 1138 (na ale kino!). lubie SF, cenie lucasa, pomyslalem, ze troche klasyki nie zaszkodzi. ale tak prymitywnej wizji nie widzialem dawno. fascynacja trzy literowymi skrotami i duza iloscia cyferek - tanie SF. Sexmisja przy tej produkcji to wypasione kino pelne efektow, super wnetrz i pomyslow - niemal cyberpunk, w porownaniu z tym syfem. wymieklem po nie wiem… 3o min? 4o? po scenie prania mozgu, kiedy to trzech kiczowatych robopolicjantow chodzi dookola kolesia dotykajac go jakimis drągami i powtarzajac jakies numerki bez wiekszego sensu, po prostu nie dalem rady.
no wiec trzeba bylo sobie ulzyc jakas komedia. nie ryzykujac wybralem ceniona na 7.4 it’s all gone pete tong. okazalo sie, ze to quazi dokument o jakims zacpanym dj’u z ibizy. generalnie film polega na tym, ze koles cpa, przeklina i gra muze az ogluchl. potem zaczyna sie dramat, a wiec jeszcze wiecej cpania i przeklinania. nie wiem co dalej bo wytrzymalem krocej niz to zepsute THC (;
na dobitke postanowilismy zobaczyc juz cos przerazajaco kiczowatego, no bo co mozna zrobic po takiej dawce szczepionki z syfilizmem? wybor padl na Dawn of the dead oceniony na… COO???!! tez 7.4? matko. imdb schodzi na psy. nie - to zle powiedzenie w przypadq filmow, bo psy bym aqrat ocenil wysoko. ten film mial jedna.. no dwie zalety - szybko sie zaczal, i od poczatq do konca tak na prawde nie wiadomo skad te zywe trupy sie wziely. w kazdym razie ludzkosc wiginela dosc szybko. mimo dynamicznego poczatq, film wieje nuda, tanimi efektami, nie jest straszny [raczej smieszny] i byl dobrym wyborem na fin fatale tego ‘wieczoru z kiczem’.

zupelnie jak wybory. ‘psia qpka, czy kocia panu bardziej odpowiada?’.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Pitbull

September 25th, 2005 by ntnl


mam dosc ambiwalentne odczucia co do tej nowej polskiej produkcji. niezle wykonany technicznie, fabula dosc niezle prowadzona… ogolnie film ocenilbym na 6-7/1o ale. no wlasnie. ale opisuje realia naszej polskiej rzeczywistosci, a konkretniej jej skrawka, ktory ciezko mi sie nawet oglada - najchetniej gdyby go nie bylo. jest to historia jednostki ds zabojstw, ukazuje policjantow - niby chlejusy, moczymordy, ale za chwile sa rozgrzeszani i pokazani w innym swietle, jacy to sa tak na prawde wspaniali ludzie. no moze i sa… smoki tez ponoc kiedys zyly (;
film przypomina produkcje pasikowskiego, jest nawet nawiazanie do kultowego filmu - gajos, mocujacy druty od akumulatora do jaj ormianca, wyciagajac od niego informacje. no bo przeciez “z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie klamal”.

ciezko mi film ocenic, ale obejrzec mozna. na imdb dostal 6.2

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Charlie and the Chocolate Factory

September 22nd, 2005 by ntnl


dla mnie niestety - czarli i fabryka czekolady. niestety bo nie znosze filmow z dubbingiem - a zwlaszcza kiedy glowna role gra jony depp. z cudzym glosem oslabia to cala postac.
bardzo sobie cenie tworczosc tima burtona i jestem jego wiernym fanem, ale ten film stawiam tylko pietro… no moze dwa, wyzej niz planete malp. jest to niewatpliwie bajka dla … no niby dla dzieci. ale tim od dawna slynie z nietypowego humoru. mozna sie odwazyc o powiedzienie ‘brat grimm naszej epoki’ (; polaczenie lekkiej psychozy i zabarwienie czarnym humorem jest przez wiele osob niezrozumiane. dorosli uwiezieni w swoich schematach myslenia boja sie takiej abstrakcji. a tu czarny humor trafia w najslodsze miejsce - najwieksza na swiece fabryke czekolady.
film warty polecenia [bosh.. czemu mnie trafila dubbunigowana wersja? to zemsta Wielkiego Divixa! kara za pojscie do kina], nalezy tylko upewnic sie na jaka wersje sie idzie. nie mam niebieskiego pojecia jak odbieraja to dzieci. mysle ze ich zabarwienie abstrakcja nie dziwi a film jest baaardzo kolorowy, a dzieki formie nie byl przeslodzony. filmy disneya pomimo, ze nie dotycza czekolady i tak sa do wyzygania przeslodzone. tutaj przekaz zmieszal sie z trescia bardzo smakowicie.
tak swoja droga, to podobno tim burton pracowal kiedys dla disneya, ale jakos po kilku produkcjach go wywalili. kreskowkowy fastfood nie byl wstanie przetrawic takiej innowacyjnosci i pomyslowosci. przypomne ze tim burton to tworca takich bajek jak Edward Scissorhands czy beetle juice nie wspominajac najlepszego ze wszystkich batmanow.
na imdb film oceniony na 7.5, odemnie 7.o.

no i przed filmem byla zajawka kolejnego filmu tego rezysera: corpse bride. wyglada na powrot do klimatu z nightmare before the cristmas w ktorym rowniez maczal rece. MNIAM!


ps. jedyna bajka o podobnym klimacie, w ktorej nie maczal palcy to Lemony Snicket’s A Series of Unfortunate Events. bylem baaaardzo pozytywnie zszokowany, ze amerykanska produkcja moze byc taka… inteligenta i do tego zupelnie, ale to zupelnie nie disneyowska [czyt. nie durna glupkowata, przeslodzona, bajeczka o splaszczonej fabule i przerysowanych, bezsensownych charakterkach].

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

The Adventures of Priscilla, Queen of the Desert

September 22nd, 2005 by ntnl


byl pewien okres, w ktorym zaczela powstawac masa filmow o tematycje gejowskiej, albo w kazdym serialu czy filmie musial przynajmniej byc jeden bohater homosexualny. przewaznie stereotypowy - zmanierowana ciota. mialem juz dosyc tej tematyki, ukazywanej w taki sposob.

wczoraj mialem okazje zobaczyc film z 94 roq (7.3 na imdb), ktory rozlozyl mnie na lopatki. pozytywnie.
kiedy trzech transwestytów [a raczej drag queens] wybiera się na wyprawę przez australijską pustynię, musi być ciekawie. Bardzo prosty szkic fabuły - ot, kino drogi, na końcu której czeka ważne wydażenie, a sama podróż daje czas do namysłu, ciekawych spotkań, przedstawienia osobowości i przeżycia wielu przygód. Ale przedstawione obrazy powalają na kolana swoją wielkością. Przestrzenie - owszem, miłe. Skoro transwestyci więc kolorowo i wesoło, choć nie brakuje i dramatu - tego nie da się uniknąć będąc tak odmiennym - super. Ale sceny, kiedy autobus pędzi przez pustynię, a na jego dachu stoi drag queen ubrana w koronę [czepiec?], wspaniałą suknię z kilkunastometrowymi szarfami przedłużającymi rękawy i dół sukni, a na cały regulator gra patetyczna muzyka, to są obrazy na jakie odważa się niewielu reżyserów. Wielkie.
szczerze polecam - nawet [może zwłaszcza?] dla homofobów. wspaniała rozrywka, mocno liberalne treści, feeria kolorów, świetna muzyka, genialne obrazy. odemnie - 9/1o.

…aż polskich literek zacząłem używać…

ps. na zachętę - główną rolę gra matrixowy smith q:

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

September 22nd, 2005 by darodaro

Chlopak podchodzi do dziewczyny.
- Tanczysz?
- Tancze, spiewam, gram na gitarze.
- Co ty pleciesz?
- Plote, wyszywam, lepie garnki…

Posted in i takie tam różne | No Comments »

Cheech and Chong Up in Smoke

September 19th, 2005 by ntnl


WOA! to jeden Z TYCH filmow, ktore sie oglada najlepiej w kilka osob, z takimi smiesznymi papierosikami, co jakis czas wyrzucajac z siebie glupi smiech, z durnych dowcipow zmieszanych z zielonym dymem (:
klasyka kina joint-adventure. rocznik ‘78. tak swoja droga to inne filmy warte polecenia na podobna chwile to:

no bylo jeszcze kilka innych … ale nie pamietam. jesli pamietasz koniecznie dodaj wpis!

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Los Chłopakos

September 19th, 2005 by ntnl


zdaje sie, ze to produkcja amatorska. jesli bylo inaczej, to tego nie widac. ot taka sobie komedyjka o dwoch qmplach. jest w tym jakis pomysl, nawet wykonanie daje rade, zdaza sie udany zarcik. jesli to film amatorski to 6-7/1o. jesli niby profesjonalny to 2-3/1o nie wiecej. na imdb nie ma co szukac (;
ogolnie to mial byc chyba jeden z filmow do blanta, ale jest za malo zakrecony i za nudny.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

The Ring Two

September 19th, 2005 by ntnl


kolejny z tandetnych horrorkow w tym roq. to jakas moda, czy co? takiej ilosci thrillerow i horrorow nie pamietam od …. wogole nie pamietam. robia to to jedno za drugim i co jeden to gorszy.
na imdb 5.1 nie do konca wiem za co. mierne efekty, fabula marna, calosc zalosna. 4/1o to wycisniete do kropelki.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

« Previous Entries

-->