September 30th, 2004 by
darodaro
Jakie ryby najbardziej lubią prawnicy?
- Duże sumy.
Posted in i takie tam różne |
No Comments »
darodaro Jakie ryby najbardziej lubią prawnicy?
- Duże sumy.
Posted in i takie tam różne |
No Comments »
darodaro Facet chcial sie pozbyc kota, wiec wywiózl go kilka ulic dalej. Gdy wrócil do domu, kot juz tam byl. Wywiózl go dziesiec ulic dalej, po powrocie widzi kota w domu. Wywiózl go jeszcze raz, krazy ulicami w prawo, w lewo i tak az na drugi koniec miasta. Dzwoni do domu i pyta sie zony:
- Jest kot?
- Jest - odpowiada zona.
- To daj go do telefonu, bo nie moge trafic do domu!
Posted in i takie tam różne |
No Comments »
darodaro Ja pierdole. Tego nie należy rozpatrywać w kategorii filmu, a czegoś na kształt wirtualnej, masowej i płatnej próbki szamponu do włosów, tak jak granie w dema gier – ściągam, instaluje i gram maksymalnie 30 minut, bo chcę tylko obejrzeć nowe efekty, a dobrze wiem, że będzie to kolejna kopia gry sprzed paru lat, tylko gorsza pod każdym względem oprócz wizualnego. To taki „Asimov dla opornych w 30 sekund” co zapewne dla wielbicieli twórczości Issaca Asimova, na podstawie którego książki został napisany scenariusz jest bluźnierstwem karanym paleniem na stosie. Ale jak taki biedny Amerykanin może inaczej przyswoić jakąkolwiek książkę, jak tylko w postaci 30 sekundowego streszczenia i masy efektów specjalnych? Gdyby nie one i moja wrodzona skłonność do zakochiwania się w bohaterkach granych przez kobiety, ta produkcja nie warta byłaby paczki m&m’ów którą zjadłem podczas projekcji. Co w takim razie różni tego gniota od takiej „Catwoman”. Jak się zastanowię to nic, poza nastawieniem do filmu…. i faktem że tam zekranizowano komiks a tu powieść jednego z kultowych i czołowych przedstawicieli S-F, więc nie można nie zaszczuć tego filmu. Jeszcze ten obrzydliwy product placement, już wolę swojskie ujęcia sześciopaka z piwem niż Willa Smith’a mówiącego że najlepsze buty do trampki firmy xxx, model z 2004, albo nachalnie rzucające się w każdej scenie z samochodem logo pewnego koncernu… no ale nie ma też co narzekać, inaczej pewnie nie starczyłoby na naprawdę fajne efekty. W sumie ten film to taki jeden wielki efekt specjalny – jak ktoś lubi, to zapraszam – taka próbka z szamponem do włosów – używasz, zapominasz.
http://www.imdb.com/title/tt0343818/
Posted in upadek kinematografii |
No Comments »
darodaro „Film, który chce się oglądać” głosi jedna z recenzji. Trudno się z nią nie zgodzić. Vinci jest, dobrym, można powiedzieć doskonałym filmem. Mistrzowski film „przekrętowy”, od superprodukcji w stylu „Ocean’s eleven” czy „Italian Job” rózni go tylko budżet, co ma wpływ jedynie na efekty specjalne. Nikt tu się nie ściga Mini po wąskich uliczkach Krakowa, a wybuchy jakieś takie biedne się wydają, ale w niczym, absolutnie w niczym to nie przeszkadza. Doskonały scenariusz, który nie odbiega jakością od niedoścignionych „Va Banków”, taka sama obsada, złożona głownie z młodej, ale rewelacyjnie dającej sobie radę kadry aktorskiej (znów się zakochałem), poza Janem Machulskim, który „dopełnia” całość – wspomnienia jego kreacji z chociażby właśnie „Va Banków” idealnie komonują się w jego role w Vinci. Nie można powiedzieć nic o fabule, aby nie popsuć zabawy przyszłym widzom, ale ten film jest niemal idealny. Akcja trzyma w napięciu cały czas, trzymamy kciuki bądź, co bądź za przestępców, nabijamy się z ścigających ich przedstawicieli władzy, każdy pomysł pokazany w filmie może zaskakiwać, a końcowe rozwiązanie i tak przebiją nasze domysły – jak na taki typ filmu przystało.
Rewelacja 9/10.
http://www.imdb.com/title/tt0425622/ ale tam nic niema
Posted in upadek kinematografii |
No Comments »
darodaro Rzemieślnicza robota. Po prostu film akcji, w miarę nawiązujący do nienajgorszej „tożsamości Bourne’a”. Taki typowy squel, zrobiony aby zarobić. Nic nie wnosi do całości historii. Trzyma w napięciu, dobra obsada, fajne efekty. Nie ma po co pisać więcej bo nie ma o czym. Jeśli rozpatrywać przypadek jednostkowo – 8/10, w odniesieniu do całości kinematografii: 5/10.
http://www.imdb.com/title/tt0372183/
Posted in upadek kinematografii |
No Comments »
darodaro Pytanie 1. Jakich filmów jesteś zwolennikiem?
a) Almodóvar, Lars von Tier i inni
b) Bum! Traatatata. Arnold na prezydenta i gdzie są laski?
Jeżeli wybrałeś odpowiedź “a”, lepiej włącz TV i obejrzyj Polsat. W przypadku odpowiedzi „b” przeczytasz za chwilę o filmie, który wgniata w ziemie Supermana, Batamana, Spiderama, Hellboya, Van Helsing’a i pozostałe różne –man’y. Kobieta Kot jest najlepszym produktem jaki opuścił ostatnio Hollywoodzkie fabryki. Poniżej jak zwykle trzy powody takiej oceny.
Treść filmu.
Nie należy tu oczywiście doszukiwać się drugiego dna, zwolennicy dramatów psychologicznych też będą zawiedzeni. Film jednak wyróżnia się treścią, mówiąc po ludzku – w filmie coś się dzieje, w przeciwieństwie do innych produkcji, przy tworzeniu których reżyser czerpał chyba wenę twórczą patrząc jak dwie metalowe kuleczki tłuką się po aluminiowym wiadrze. Mamy akcje, a nawet, co jest rzadkością dialogi i … uwaga, niektóre są nawet śmieszne. Jest to maks co możemy oczekiwać po takiej produkcji – nie przeszkadza w oglądaniu a na dokładkę jakoś pasuje.
Montaż i efekty
To jak film jest zmontowany, jakie zastosowano tu efekty i sceny walk zasługuje na oddzielną kategorie. Nie jest to może majstersztyk, ale bardzo, ale to bardzo solidny warsztat graficzny i efekciarski. Rewelacja, wszyscy latają dookoła po ścianach, kule świszczą, tynk się sypie, kobiety krzyczą. Ogląda się to z przyjemnością (przypominam – o ile przyszliśmy na ekranizację komiksu, a nie wzbogacić się intelektualnie), jest to wszystko tak śliczne i nienaturalne, że czerpałem z tych scen ogromną satysfakcję.
Haly Bary
Za wybór aktorki do głównej roli jury przyznaje 100% możliwych punktów. Można ją lubić, albo nie lubić. Ale każdy, nie tylko facet będzie oglądał pośladki… eee tą aktorkę z nieukrywaną przyjemnością. Myślę że w niejednym Playboy’u modelki miały mniej odkryte kostiumiki, w porównaniu z tym, w czym Halle Berry występuje tutaj. Nie wiem jak w byciu superbohaterem skaczącym po dachach i walczącym z przestępcami sprawdzają się wysokie szpilki i skórzany stanik, ale wyglądają co najmniej dobrze. Może trochę kretyńskie jest jej „mraaauu” wydawane co jakiś czas i bezcelowe strzelanie z bicza – ale na pewno nie dla zwolenników sm.
Pomijam całą fabułę, która ma za zadanie połączyć jakoś w miarę spójną całość te wszystkie sceny i pomysły w stylu kremu, który utwardza skórę do tego stopnia że tłuczenie gazrurką po twarzy nie przynosi tłuczonemu żadnej szkody. To są detale, ważny jest całokształt który uzyskuje tutaj 8/10 i przydzielenie do wysokonotowanej kategorii „sobotni wieczór”.
http://www.imdb.com/title/tt0327554/
Posted in upadek kinematografii |
No Comments »
darodaro Czy ktoś wie jak trudno zrobić dobrą komedie? Z tego co widzę to jest to ekstremalnie trudne. Szczególnie jeśli rozdzielimy komedie na normalne (czyli mało śmieszne) oraz głupie (czyli głupie ale śmieszne). O ile jestem fanatycznym wielbicielem kretyńskich komedii z L. Nielsenem i nie trawie starań reżyserów tej drugiej grupy (Anger Managment i inne gnioty) to „Przyjaciel Gangstera” stał się moim zdecydowanym numerem jeden.
Powody:
- fenomenalne kreacje głównych bohaterów (Jane Reno i Gérard Depardieu)
- fenomenalne dialogi tychże
- fenomenalne przejścia pomiędzy kolejnymi scenami z udziałem w/w
- fenomenalny jest też brak gagów z „dolnej półki” gdzie oddawanie wydzielin ustrojowych gra główną role. Tak, tak młodzi czytelnicy, są też filmy, gdzie nie trzeba oblewać się moczem, aby było śmiesznie.
Powody są wystarczające, aby uznać tą produkcję za co najmniej komedię roku. Fakt, że film rozłazi się po 2/3 ale nawet dla tej pierwszej części warto iść do kina.
Gorąco polecam: 8/10.
Posted in upadek kinematografii |
No Comments »
darodaro Kobieta w sklepie z antykami.
- Chciałabym kupić jakieś stylowe krzesło dla męża.
- Ludwik?
- Nie.., Zenon
Posted in i takie tam różne |
No Comments »
darodaro Kontrola imigracyjna:
- Name?
- Abu Dalah Sarafi.
- Sex?
- Four times a week.
- No, no, no… male or female?
- Male, female… sometimes camel…
Posted in i takie tam różne |
No Comments »