Fahrenheit 9/11
August 15th, 2004 by
darodaro
USA 2004 ; Dokument – no właśnie – dokument. Niewiele filmów dokumentalnych doczekało się takiej pompy w kinach. Niewiele też gnoiło prezydenta USA w swojej treści, może stąd ten wyjątek. Pytanie czy Fahrenheit 9.11 robi to słusznie. Wątpię czy ktoś odpowie mi na to pytanie w 100%. Jak każdy dokument, ten film podlega obiektywizmowi albo brakowi obiektywizmu reżysera. Zgodnie z zasadą, którą nauczyło mnie we wczesnym dzieciństwie „Archiwum X” odnoszę się z dystansem do tego typu produkcji. Nieufnie podchodzę do pokazywania w oderwaniu od całości wywiadu „gadających głów” wypowiadających się w jakiejkolwiek kwestii, a szczególnym brakiem wiarygodności odznaczają się dla mnie szlochające matki zabitych synów. Twórca pokaże to co chciał pokazać, niezależnie czy będzie to film, książka, artykuł czy wywiad. Ale…
Niezależnie od tego jak sceptycznie podchodziłbym do tego filmy i nawet podejrzewając reżysera o najgorsze manipulację nie można zaprzeczyć faktom pokazywanym w Fahrenheit 9.11. Nie można tego zrobić. Nie jestem Amerykaninem, mam znikome pojęcie o ich kulturze, ale kurwa mać, to co zostało pokazane w tej produkcji naprawdę daje do myślenia. Jeżeli jest w tym nawet ułamek prawdy, to faktyczne G. W. Bush to nierozgarnięty prostak, który pociągany za sznurki zarządza najbardziej liczącym się krajem w naszej cywilizacji. I nie tyle przeraża mnie to kto pociąga za te sznurki, bo tak dzieje się chyba zawsze, ale sam fakt i bezczelny sposób w jaki się to odbywa.
Nie można nie wspomnieć o kapitalnym montażu filmu – tego nie da się opisać, Moore pokazuje to naprawdę dużą klasę. Trzeba to obejrzeć, niekoniecznie w kinie, może być gdziekolwiek, ale trzeba.
Bez oceny
http://www.imdb.com/title/tt0361596/
Posted in upadek kinematografii |