Pełen inteligentnych uwag, ciętego humoru, pozbawiony cenzury i wpływu ugrupowań trzymających władzę, nie tylko świecką.

28 Days Later

August 29th, 2004 by darodaro

Jak ja chciałem obejrzeć ten film… Oczekiwałem jatki większej niż w „Nocy żywych trupów”, masy zombiaków, amunicji i przemocy… No niestety rozczarowałem się.
Wydaje mi się, że silili się tu na nieco ambicji, a niewiele wyszło z tego. Umiarkowanie przerażający, tak samo ciekawy.

5/10
http://www.imdb.com/title/tt0289043/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

The Passion of the Christ

August 29th, 2004 by darodaro

Scenariusz chyba znamy? Chyba każdy był choć raz na drodze krzyżowej… nie? Znów trafiłem na 5 procent  nie – katolików. Olbrzymi rwetes czyniony wokół tego filmy jest bezzasadny. Cała wyrazistość z jaką zostało oddane okrucieństwo tortur w tym filmie jest mocno przereklamowana. Nie można zaprzeczyć sporej dawki pokazanej brutalności, ale wydaje mi się że nie jeden film osiągał taki poziom, nie katowali w nim co prawda Chrystusa, ale też było dużo krwi…
Motywem przewodnim niewątpliwie jest cierpienie – fizyczne Chrystusa i psychiczne – jego Matki, która musiała przejść najgorszą dla matki katorgę – śmierć własnego syna. To udało się oddać Gibsonowi doskonale, całą mroczność klimatu, jak i ówczesne realia historyczne (mam nadzieje) również.

Bez wątpienia film wart obejrzenia. Nie sądzę, żeby nawrócił kogoś, ale przynajmniej przypomni w co tak naprawdę wierzy te 95 procent katolików.

Ocena (może dostane jakąś zniżkę przy naukach przedmałżeńskich) 8/10.
http://www.imdb.com/title/tt0335345/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Fahrenheit 9/11

August 15th, 2004 by darodaro

USA 2004 ; Dokument – no właśnie – dokument. Niewiele filmów dokumentalnych doczekało się takiej pompy w kinach. Niewiele też gnoiło prezydenta USA w swojej treści, może stąd ten wyjątek. Pytanie czy Fahrenheit 9.11 robi to słusznie. Wątpię czy ktoś odpowie mi na to pytanie w 100%. Jak każdy dokument, ten film podlega obiektywizmowi albo brakowi obiektywizmu reżysera. Zgodnie z zasadą, którą nauczyło mnie we wczesnym dzieciństwie „Archiwum X” odnoszę się z dystansem do tego typu produkcji. Nieufnie podchodzę do pokazywania w oderwaniu od całości wywiadu „gadających głów” wypowiadających się w jakiejkolwiek kwestii, a szczególnym brakiem wiarygodności odznaczają się dla mnie szlochające matki zabitych synów. Twórca pokaże to co chciał pokazać, niezależnie czy będzie to film, książka, artykuł  czy wywiad. Ale…

Niezależnie od tego jak sceptycznie podchodziłbym do tego filmy i nawet podejrzewając reżysera o najgorsze manipulację nie można zaprzeczyć faktom pokazywanym w Fahrenheit 9.11. Nie można tego zrobić. Nie jestem Amerykaninem, mam znikome pojęcie o ich kulturze, ale kurwa mać, to co zostało pokazane w tej produkcji naprawdę daje do myślenia. Jeżeli jest w tym nawet ułamek prawdy, to faktyczne G. W. Bush to nierozgarnięty prostak, który pociągany za sznurki zarządza najbardziej liczącym się krajem w naszej cywilizacji. I nie tyle przeraża mnie to kto pociąga za te sznurki, bo tak dzieje się chyba zawsze, ale sam fakt i bezczelny sposób w jaki się to odbywa.

Nie można nie wspomnieć o kapitalnym montażu filmu – tego nie da się opisać, Moore pokazuje to naprawdę dużą klasę. Trzeba to obejrzeć, niekoniecznie w kinie, może być gdziekolwiek, ale trzeba.

Bez oceny
http://www.imdb.com/title/tt0361596/

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Gorączka czegoś tam

August 10th, 2004 by darodaro

Tylko kurwa na to nie idźcie!!!
0/10

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

Buterfly Effect

August 8th, 2004 by darodaro

Nie bójmy się tego słowa: „wybitny”. Tym określeniem Sz. P. Karolina K-P. sklasyfikowała  „Troję”, jest to tak samo bluźniercze stwierdzenie jak przypisanie jeden gwiazdki „Efektowi Motyla” w CJG. Może nastąpiło małe nieporozumienie.. bo te recenzje powinny zostać przypisane dokładnie odwrotnie, nie będę się tu niestety skupiał na zjeżdżaniu „troi”, ale na wychwalaniu „EM”.

Od czasu „strefy mroku” nie było niecnego równie schizofrenicznego. I jest to największy komplement jaki mogę sprawić tej produkcji. „EM” wciągnie was w paranoiczną, mniemającą końca  walkę z przyszłościa i przeszłościa. Sam pomysł, który posłużył za scenariusz był banalnie prosty. Teoria chaosu i tytułowy „efekt motyla” - stwierdzenie znane już od ponad czterdziestu lat , nie jest niczym nowym, ale jakoś nikomu nie chciało się tego przenieść na ekrany. Pewnie łatwiej było zarobić na ekranizacji staroci, bo to i o scenariusz nie trzeba się martwić i ludzie pójdą do kina, bo zrozumieją tytuł po krótkim trailerze…

Niewiele mogę i nie chcę napisać więcej o czym jest ten film, bo poprzez uchylenie nawet rąbka tajemnicy wiele można tu stracić.

Nie bójcie się zabierać kobiet ze sobą na ten film. W przeciwieństwie do wielu gniotów emocji nie buduje się tu grą świateł, przerażającą muzyka i obleśnymi scenami, a samymi zwrotami akcji, które, uwierzcie – zaskoczą was, tak jak nie zrobił tego dawno żaden, nawet wysoko budżetowy film.

9/10.

Posted in upadek kinematografii | No Comments »

-->