Nokia – Reszta Świata 1:0 (z archiwum)
July 18th, 2004 by
darodaro
Czasami jak patrzę na kolejne modele telefonów dostępne na rynku, to me serce rozpiera radość i podziw dla nieograniczonej myśli i pomysłowości ludzkiej: coraz mniejsze, coraz wydajniejsze, ładniejsze, bardziej ergonomiczne, gry, grafika, muzyka… Ale częściej myślę co zrobić tym skurwysynom z działów marketingu i R&D. Jakim prawem na rynku funkcjonują, co tu dużo nie przymierzać, elektroniczne buble, oferujące ergonomie i elastyczność na poziomie epoki kamienia łupanego.
Odłóżmy na chwile dzwonki, ikonki i kolorowe wyświetlacze na bok, a naszym oczom ukaże się kłębowisko tandetnej elektroniki i oprogramowania. Wyobraźmy sobie, że wykorzystujemy telefon jako narzędzie pracy i jego głównym celem nie jest wysyłanie mms’ów i pobieranie nowych muzyczek a np.: przechowywanie kontaktów biznesowych i nie tylko. Postaram się na prostym przykładzie, który mnie niedawno spotkał pokazać jak rewelacyjne rozwiązania dostarcza Nokia.
Dzień pierwszy
Mamy więc telefon Nokia 6310i, chcemy go sobie wymienić na nowy, LEPSZY, oczywiście zachowując wszystkie telefony. Wiele się nie zastanawiając podłączamy go do komputera przez port podczerwieni, komputer wykrywa nam co prawda Nokie 6210, ale jest już gotowy do przesyłania plików. Komputer może i jest, ale „Nokia Phone Editior” nie za bardzo… Nie takie rzeczy człowiek widział. www.nokia.com, 15 minut szukania i już ściągamy nowa wersje Nokia PC Suit. Jest zainstalowana, nowa, gotowa, ale też nie widzi tego telefonu… no nic. Szukamy pomocy, okazuje się że pewnie nie mam jakiegoś bardzo-łatwo-dostępnego-user-friendly pakietu do obsługi podczerwieni pod Windows 2000. Ściągam, ale już nie mogę zainstalować bo mój komputer posiada nowszą wersje uaktualnienia a to jest za stare… no coż… Jedziemy z tym do domu, nasz domowy PC nie takie rzeczy robił. No faktycznie nie takie rzeczy robił, telefon widzi ale Nokia PC Suit wciąż nie… Tak? Chcesz walczyć? Ściągamy posiłki. Posiłki mówią, że jestem lamer, bo do kopiowania danych używa się „Content Copier” a nie „Phone editor”. A podczerwień i bluetootha mogę sobie schować… i wyciągają stary, dobry kabelek RS232. Nie ma jak sprawdzona technologia, 5 minutek i ustawienia telefonu zgrane.
Dzień drugi
Teraz pójdzie jak z płatka. Nowy telefon to 6100, śliczny, mały, cieniutki, kolorowy wyświetlacz, bateria płaska jak opłatek, podobno trzyma trzy dni, ale na szczęście każdy ma ładowarkę do Nokii. Telefon natychmiast zostaje wykryty, Content Copier też go wykrywa, jako: „Nokia 6100 (nieobsługiwany)”.
No &^*@!!!
Jakbym teraz dorwał handlowca z nokii to musieliby zatrudniać nowego. Ale sprawa robi się honorowa. Nie wolno poddawać się tak łatwo. Analityczny umysł pracuje, roboczogodziny lecą…. Jest! Wyciągam swój telefon z kieszeni (6510), Content Copier go wykrywa, robię kopie (zauważcie ze bez problemu). Ładuje na niego całą zawartość starego telefonu (pamiętacie? 6310i) za pomocną „Content Copier”. Teraz (znów bez problemu!!!) wykrywam i przerzucam dane na dysk w „Phone Editorze”. Chwila napięcia…. czy „Phone Editor” wykryje 6100… JEST (trzeci raz bez problemu!!!!!!). I prosto z dysku przerzucam dane do 6100. Przerzucam, przerzucam, bardzo szybko, 115200, ale może CPU w telefonie nie wyrabia…. i chuuuuuj!
6100 ma 300 wpisów a stara 6310 miała 500. Skopiowało się do „r”.
Dobre i to myślę. „Nie więcej nie mogę zrobić” i wycofuje się do okopów.
Dzień trzeci
Przyjeżdża nowa karta sim do 6100, ma 300 wpisów a nie jak stara 100. No teraz (300 sim + 300 telefon)… to prawie cała książka telefoniczna górnego moktowa wejdzie.
Połączenia sprawdzone, nic nie urwałem ładując nową kartę sim, pin działa. Ostatnie starcie.
„Phone editor” odpalony, wentylatory chłodzą procesor. Zaczynamy systematycznie:
Opróżniamy pamięć telefonu 6100. Ładujemy z dysku kontakty, tak do „m”. Weszło 220. Teraz systematycznie, po „inżyniersku” przegrywamy kontakty z telefony do sim’a…. ale moment moment… !%$#%$@#!! Przecież na sim wchodzi tylko jeden numer do wpisu….!!!
Wykorzystując zaawansowane, wzrokowe algorytmy wyszukiwawcze wybieram kontakty które mają jeden wpis i przerzucam je na sim’a. Nie musze dodawać że „Phone editor” nie obsługuje scroll’a oraz nie pokazuje ile tych telefonów zostało do przerzucenia… a za każą zmianą wpisu z telefonu na sim, przeskakuje na początek listy. Przy pierwszych 10 numerach był luz, ale jestem już przy „k” i zapierdalam po tym spisie jak księgowy…. literki się mylą. A może da się to zautomatyzować?
Zaznaczmy tak na oko kilka wpisów i przerzucamy na kartę. O proszę, system nawet uprzedza że skróci nazwę wpisu. Ale dodatkowe numery lecą do jakiegoś /nokia/dev/null albo gdzie indziej… no nic, może ten klient nie był kluczowy…
Najbliższe pół godziny poświęcam na wyrabianie oka i ręki w segregacji kontaktów. Chwała Bogu, że było tylko nieco ponad 300….
DONE!!!
Podsumowanie
Fakt 1: była to rutynowa operacja, jaka przeprowadza się przy zmianie telefonu.
Fakt 2: od kilku ładnych lat grzebie się w tych technologiach i choć nie jestem guru, to znam się trochę na tym.
Fakt 3: w całą operacje były zaangażowane: trzy telefony, trzy pc’ty, trójka ludzi, całość trwała trzy dni robocze.
Wniosek: sami sobie wyciągnijcie, ja wyciągam kalendarzyk „Domu Książki” i zaczynam przepisywać numery.
Posted in 11010100 |